niedziela, 7 grudnia 2008

Do banana podobna.




Z zewnątrz można powiedzieć, że skórka całkiem ładna, nie za zielona, ani też nie popadająca w zbytni odcień brązu. Czasami można zauważyć pewne bruzdy, które jednak po ogólnej i całościowej analizie, nie mają tak wielkiego znaczenia. Wszystko też znajduje się na miejscu, fenomenalny sztywny ogonek, a z drugiej strony brązowy czubek, zaskakujący swym charakterem. Inne banany są pod wrażeniem wszystkich przywarów owego okazu.
Budzi on podziw i szacunek wśród całej bananowni. Nie wiedzą jednak bardzo ważnego szczegółu jaki skrywa przed nimi ten wspaniały owoc.

Niczego na zawsze nie uda się schować w ukryciu, bo po każdej kolejnej nocy wstaje na niebie słońce, tak i to musiało wyjść na światło dzienne. Po jakimś czasie owocem zainteresował się człowiek. Oczarowany kształtem i wyglądem naszego banana, pochwycił go w swoje ręce. Zdjął z niego najpierw pierwsze wrażenie a następnie delikatnie zabrał się za skórkę, ściągając ją powoli.

W pewnym momencie wyraz jego twarzy przybrał dość nietypową postać. Przybliżyć go do jakiegoś określonego stanu byłoby ciężko, bo jak nazwać zaskoczenie, rozbawienie, szok i może rozczarowanie w jednej chwili.

W środku ukazała się postać fioletowej mazi, która była jagodowym miąższem. Jak to możliwe, że zabierając się za zjedzenie banana, odkrywa się, że kryją się w nim jagody? Jak coś, co powinno czymś być, tym nie jest? Nie dostajesz jednak tego co chciałeś. Piękna skórka dawała oczywisty przekaz, a o jagodach nikt przecież nie wspominał. Skutek uboczny? Cud? Kłamstwo? Wyjątkowość? Pozerstwo? A może magia….

Brak komentarzy: